LOZANNA, Szwajcaria

Latem 2005 odbyłem ciekawą podróż do Szwajcarii i północnych Włoch. Przejechałem samochodem łącznie 7600 km. Na odcinku Zurych - Mediolan - San Remo - Turyn - Lozanna - Zurych w podróży towarzyszyła mi żona, która pozostałą trasę ze Sztokholmu przebyła samolotem. Miałem dwa koncerty, w San Remo i w katedrze w Lozannie.

1. Odcinek Zurych-Mediolan. Tunel St Gothard był akurat zamknięty, jechaliśmy więc "górą", drogą kilka razy dłuższą, o licznych serpentynach. Po północnej stronie Alp panowała gęsta mgła, także gór prawie nie widzieliśmy

2. Okolice Airolo. Krótki postój na wysokości 2000 m. Zimno, 8 stopni, ale mgła wreszcie ustąpiła i zza chmur wyszło słońce

3. San Remo, kościół poanglikański, obecnie katolicki, położony przy bardzo ruchliwej ulicy w centrum miasta

4. Zabytkowe organy usytuowane naprzeciw ołtarza, z ruchomym stołem gry. Późnym wieczorem podczas koncertu było w kościele 36 stopni!

5. Chwila odpoczynku na plaży

18 sierpnia rano wyruszyliśmy w drogę z upalnego San Remo, zahaczając po drodze o Monako. Krótki przejazd ulicami tego miasta-państwa robi niezapomniane wrażenie. Liczne wieżowce na skalistym i stromym brzegu Morza Śródziemnego, ekskluzywne hotele, Pałac Książęcy, słynne kasyno, salony samochodowe i Muzeum Oceanografii, którego niestety nie mieliśmy czasu zwiedzić. Wszędzie porządek i czystość.

6. Widok na Monako z wysokiego zbocza od strony wschodniej

7. Jedna z ulic w Monte Carlo

Z Monako udaliśmy się malowniczą górską drogą z Ventimiglia przy granicy włoskiej przez Cúneo i Turyn, tunelem pod Mont Blanc i Genewę do Lozanny. Trasa liczyła ponad 600 km i prowadziła przez Alpy. Widoki przepiękne i zmieniające się jak w kalejdoskopie. Autostrady we Włoszech i Francji są płatne. Opłata zależy od przebytej drogi (np. 250 km odcinek Mediolan-San Remo kosztuje 20 EUR). W Szwajcarii na korzystanie z autostrad należy wykupić winietkę za 40 CHF i umieścić ją na przedniej szybie samochodu. Jest ona ważna do końca roku. Przejazd tunelem pod Mont Blanc kosztuje 30,50 EUR. Tunel liczy 11,5 km długości i łączy dolinę Aosty we Włoszech z Chamonix Mont-Blanc we Francji.

8. Odcinek Ventimiglia-Cúneo we Francji. Jeden z malowniczych fragmentów drogi z licznymi serpentynami

9. Wyjazd z tunelu pod Mont Blanc po stronie francuskiej

Wieczorem 18 sierpnia po przybyciu do Lozanny niemal od razu udałem się do katedry, położonej na wysokim wzgórzu, aby ocenić akustykę i obejrzeć organy, jedne z największych w Europie, na których następnego dnia miałem wykonać koncert. Instrument, zbudowany w 2003 przez amerykańską firmę C B Fisk Inc., liczy 102 głosy i posiada dwa oddzielne stoły gry. Jeden na górze, drugi wolnostojący pod chórem w nawie środkowej, ruchomy, połączony i sterowany z mechanizmem piszczałek za pomocą fal radiowych. Na czas koncertów siedzenia odwracane są tyłem do ołtarza, aby słuchacze mogli widzieć grającego. Organista może wybrać kontuar, na którym będzie grał. Ja zdecydowałem się na dolny.

Następnego dnia od rana przygotowywałem się do występu. Organy są rzeczywiście imponujące. Posiadają rozbudowany system pamięci, który wymaga sporo czasu, aby opanować jego działanie. Próba i rejestracja programu zajęła mi pięć godzin.

Na koncert przyszło 300 osób. W katedrze panował nastrój jak w prawdziwej sali koncertowej: oświetlony jedynie prospekt organów, poza tym półmrok. Już po pierwszym utworze wystąpiła usterka techniczna w instrumencie polegająca na uporczywym zawieszaniu się dźwięku pedałowego w kilku registrach. Było to tym bardziej uciążliwe, ponieważ wszystkie kombinacje głosów zapisałem wcześniej w pamięci i podczas koncertu nie mogłem ich zmienić. Pozostało mi jedynie każdorazowe ręczne wyłączanie owych registrów, co jednak znacznie zakłóciło koncert. Publiczność cały czas obserwowała moje zmagania z instrumentem, wynagradzając je oklaskami. Na zakończenie wykonałem jeszcze utwór na bis, choć przyznaję, że niezbyt chętnie. Po koncercie dowiedziałem się od organizatorów, że podobne problemy miały już miejsce kilkakrotnie. Okazało się więc, że i zaawansowana technika potrafi zawieść. Koncert w katedrze w Lozannie był jednak dla mnie dużym przeżyciem i przyniósł mimo wszystko wiele satysfakcji.

10. Na tle katedry w Lozannie

11. Zarejestrowanie programu zajęło mi całe przedpołudnie

12. Podczas koncertu panował odświętny nastrój

13. Program na internetowej stronie festiwalu

Nazajutrz mieliśmy z żoną czas na zwiedzanie miasta i odpoczynek przed podróżą powrotną. Lozanna jest stolicą francuskojęzycznego kantonu Vaud i liczy 130 tysięcy mieszkańców. Miasto położone jest na stromym stoku Jeziora Genewskiego. Nad tym jeziorem spędziliśmy większą część dnia, spacerując wzdłuż brzegu i obserwując odbywające się międzynarodowe zawody sportowe. W Lozannie mieści się Muzeum Olimpijskie oraz ma swoją siedzibę Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl).

14, 15. Na drugi dzień, 20 sierpnia, było już po wszystkim. Okolice Jeziora Genewskiego w Lozannie

Szwajcaria robi wrażenie kraju dobrze zorganizowanego. Czystość i porządek są tu regułą. Jazda autostradami to prawdziwa przyjemność. Prawo jest powszechnie przestrzegane i egzekwowane. Jest to jednak kraj dość drogi i niezbyt przyjazny dla przybyszy. Takie przynajmniej odniosłem wrażenie, podobne zresztą jak po ubiegłorocznym pobycie w Bazylei.

Nasza tygodniowa podróż dobiegała powoli końca. W niedzielę rano 21 sierpnia odwiozłem żonę na lotnisko w Zurychu, aby następnie kontynuować jazdę samochodem przez południowe Niemcy aż do Zgorzelca. Na pożegnanie Szwajcarii, tuż przed granicą, przydrożny fotoradar zrobił mi Bild 16 pamiątkowe zdjęcie - przez wyludnioną o tej porze wioskę jechałem niechcący 55 km/h zamiast przepisowych 50. Na granicy musiałem okazać wszystkie możliwe dokumenty, w tym paszport (dowód osobisty nie wystarcza!), opowiedzieć, co robiłem w tym pięknym kraju, jak długo tam przebywałem i co wywożę. Po chwili znalazłem się już w Niemczech, ale niezbyt długo, gdyż w okolicach Schaffhausen wjeżdża się ponownie do Szwajcarii. Po paru kilometrach na kolejnym przejściu granicznym cała procedura zaczęła się od nowa. Wielu Szwajcarów szczerze przyznaje, że nie są zbyt dumni z ich systemu. To jednak skutek pozostawania tego kraju poza Unią Europejską, ale także chyba tradycji i mentalności jego obywateli.

Przeczytaj też o moich podróżach do Japonii, na Bornholm, do Ameryki Łacińskiej i na Svalbard.

 

.

 

 

 

 

 

 

 

 

Bild 01

1

Bild 02

2

Bild 03

3

Bild 04

4

Bild 05

5

Bild 06

6

Bild 07

7

Bild 08

8

Bild 09

9

Bild 10

10

Bild 11

11

Bild 12

12

Bild 13

13

Bild 14

14

Bild 15

15

Strona glówna PL